Jo i Tori właśnie wrócili do domu, po weselu. Wydarzyło się tyle rzeczy. Jak wyszły z kościoła to pojechały na imprezę. Jak na każdym wesely był obiad, toast za młoda parę. Potem były tańce, następnie panna młoda czyli Lucy rzucała swoim bukietem kwiatów, a pan młody muchą. Kwiaty złapała Jo , a muchę Kendall. Wedle tradycji oznaczało to, że oni wezmą następny ślub. Jo i Kendall patrzyli się na siebie. Nie wiedzieli co powiedzieć. W końcu Kendall wydukał:
-Jo..........
-Tak Kendall?
-Bardzo cie przepraszam za to co się stało. Po prostu zbyt nerwowo zareagowałem. Bardzo cię kocham nie wyobrażam sobie życia bez ciebie. Wybaczysz Mi?
-Kendall, ja.......od początku rozumiałam twoje zachowanie. To też nie było dla mnie łatwe. Ale ja ciebie też bardzo kocham .
-Czyli zaczniemy wszystko od początku??
-Tak Kendall zaczniemy!! :)
-Super Kochanie . Zatańczymy?
-Zatańczmy !
Wtedy przyszli Victoria i James, oni tez byli razem. Dziewczyny maja dużo wspomnień miłych z tego wesela :)
Piosenki Katelyn Tarver
wtorek, 26 sierpnia 2014
poniedziałek, 26 maja 2014
O kurcze
"O kurczę!"
Lucy juz na nie czekała. Wsiadły i pojechały do kościoła. Jo i Victoria zobaczyły Kendalla i Jamesa. Przecież też byli zaproszeni. Tori zajęła miejsce obok Kendalla, a ten się do niej uśmiechnął. Victoria pomyślała, że może będzie tak jak dawniej. Tęskniła za Jamesem ale nie mogła zostawić Jo. Zaczął się ślub. Wszedł ksiądz przywitał się i zaczął formułkę spowiedzi:
-Czy ty Lucy Medryck bierzesz sobie za męża Logana Hendersona?
-Tak!
-Wymieńcie się obraczkami.
Lucy i Logan popatrzyli na Jo . Ona juz miała wyciągać z torebki lecz nie mogła ich znalezć.Wtedy James szepnął:
-Jo nie martw się, Mam drugie.
-Skąd?
-Kendall wiedział , że zapomnisz
-Aha
Prawie małżeństwo wymienili się obrączkami. Ksiądz powiedział :
-Teraz możecie się pocałowac.
Jo jak to widziała to pomyslała , że tak samo mogłoby być na jej slubie...z Kendallem. Niestety to tylko marzenie.Wyszła z kościoła i pojechała razem z Victorią na wesele do białego rana. <3 :3
Lucy juz na nie czekała. Wsiadły i pojechały do kościoła. Jo i Victoria zobaczyły Kendalla i Jamesa. Przecież też byli zaproszeni. Tori zajęła miejsce obok Kendalla, a ten się do niej uśmiechnął. Victoria pomyślała, że może będzie tak jak dawniej. Tęskniła za Jamesem ale nie mogła zostawić Jo. Zaczął się ślub. Wszedł ksiądz przywitał się i zaczął formułkę spowiedzi:
-Czy ty Lucy Medryck bierzesz sobie za męża Logana Hendersona?
-Tak!
-Wymieńcie się obraczkami.
Lucy i Logan popatrzyli na Jo . Ona juz miała wyciągać z torebki lecz nie mogła ich znalezć.Wtedy James szepnął:
-Jo nie martw się, Mam drugie.
-Skąd?
-Kendall wiedział , że zapomnisz
-Aha
Prawie małżeństwo wymienili się obrączkami. Ksiądz powiedział :
-Teraz możecie się pocałowac.
Jo jak to widziała to pomyslała , że tak samo mogłoby być na jej slubie...z Kendallem. Niestety to tylko marzenie.Wyszła z kościoła i pojechała razem z Victorią na wesele do białego rana. <3 :3
Przygotowania
"Przygotowania"
Zaczęły się wielkie przygotowania. Dziewczyny pojechały do galerii po sukienki. Weszły do "glittery" sklepu z odzieżą ślubną. Przymierzały ze 150 sukienek ale żadna nie pasowała.Więc poszły do "Golda". Tam spodobały im sie 2 sukienki. Jo spodobała się morska bez ramiączek z czarnym paskiem do tego kupiła sobie pod ten sam kolor szpilki.
Natomiast Tori wzięła bladoróżową minisukienkę i butu pod kolor skóry , czółenka. Po zakupach czekały na autobus . Nagle przypomniały sobie o obrączkach. Weszły do sklepu jubilerekiego i wybrały takie z inicjałami L&L czyli Logan i Lucy. Pojechały potem do domu.
Musiały sie pospieszyć. Ubrały sukienki i zrobiły make-up. Wtedy zadzwoniła Lucy:
-Gdzie jestescie?
-Jeszcze w domu.
-Co?
-Która godzina?
-13.25
-Ok.
-No szybko. Chodżcie do mnie podwiozę was.
-Dzięki.
-To za 5 minut pode mną.
-Nie może być za 10?
-Nie!
-Ok. Pa
-pa.
Dziewczyny ze stresu zapomniały wziąć obrączek. Pobiegły do Lucy.
Zaczęły się wielkie przygotowania. Dziewczyny pojechały do galerii po sukienki. Weszły do "glittery" sklepu z odzieżą ślubną. Przymierzały ze 150 sukienek ale żadna nie pasowała.Więc poszły do "Golda". Tam spodobały im sie 2 sukienki. Jo spodobała się morska bez ramiączek z czarnym paskiem do tego kupiła sobie pod ten sam kolor szpilki.
Natomiast Tori wzięła bladoróżową minisukienkę i butu pod kolor skóry , czółenka. Po zakupach czekały na autobus . Nagle przypomniały sobie o obrączkach. Weszły do sklepu jubilerekiego i wybrały takie z inicjałami L&L czyli Logan i Lucy. Pojechały potem do domu.
Musiały sie pospieszyć. Ubrały sukienki i zrobiły make-up. Wtedy zadzwoniła Lucy:
-Gdzie jestescie?
-Jeszcze w domu.
-Co?
-Która godzina?
-13.25
-Ok.
-No szybko. Chodżcie do mnie podwiozę was.
-Dzięki.
-To za 5 minut pode mną.
-Nie może być za 10?
-Nie!
-Ok. Pa
-pa.
Dziewczyny ze stresu zapomniały wziąć obrączek. Pobiegły do Lucy.
Jak to dzis
"Jak to dziś?"
Minął tydzień od rozstania Kendalla z Jo. Victoria tez nie rozmawiała z Jamesem.Obydwie tego nie chciały, nic nie jadły, nie dbały o siebie.
Wtedu odebrały niespodziewany telefon o 6.00 rano:
-Słucham? Powiedziała zaspana Tori
-Cześć Victoria!
-Cześc Lucy
-Pamiętasz jaki dzis jest dzień?
-Eeee....sobota?
-Bingo!! Jaka?
-Co jaka?
-Sobota!!!
-Aha.... Nie wiem
-Dzis jest mój slub!
-Okey. Jak to dzis? Przeciez miał byc 15 listopada.!
-Nie kochana . 15 października
-Czyli dzisiaj?
-Tak
-Sorry muszę iśc obudzić Jo
-Okey. Ale będziecie?
-Tak napewno.
-Nie zapomnijcie obrączek.
-Do zobaczenia
Victoria po rozłączeniu z Lucy musiała obudzić Jo:
-Jo wstawaj?
-Czego chcesz? Sobota dziś jest!
-Włąsnie. Dziś jest ślub Lucy.
-Przecież ona ma ślub 15 listopada.
-Też tak myslałam. Ale ona do mnie dzwoniła i ślub ma dziś.
-Okey.
-Wstawaj!!!!
-Dobra juz wstaję.
Po 15 minutowym prysznicu, zaczęły się przygotowania.
Minął tydzień od rozstania Kendalla z Jo. Victoria tez nie rozmawiała z Jamesem.Obydwie tego nie chciały, nic nie jadły, nie dbały o siebie.
Wtedu odebrały niespodziewany telefon o 6.00 rano:
-Słucham? Powiedziała zaspana Tori
-Cześć Victoria!
-Cześc Lucy
-Pamiętasz jaki dzis jest dzień?
-Eeee....sobota?
-Bingo!! Jaka?
-Co jaka?
-Sobota!!!
-Aha.... Nie wiem
-Dzis jest mój slub!
-Okey. Jak to dzis? Przeciez miał byc 15 listopada.!
-Nie kochana . 15 października
-Czyli dzisiaj?
-Tak
-Sorry muszę iśc obudzić Jo
-Okey. Ale będziecie?
-Tak napewno.
-Nie zapomnijcie obrączek.
-Do zobaczenia
Victoria po rozłączeniu z Lucy musiała obudzić Jo:
-Jo wstawaj?
-Czego chcesz? Sobota dziś jest!
-Włąsnie. Dziś jest ślub Lucy.
-Przecież ona ma ślub 15 listopada.
-Też tak myslałam. Ale ona do mnie dzwoniła i ślub ma dziś.
-Okey.
-Wstawaj!!!!
-Dobra juz wstaję.
Po 15 minutowym prysznicu, zaczęły się przygotowania.
Rozmowa z Kendallem
"Rozmowa z Kendallem"
Jo i Tori dobiegły do willi chłopaków.Zadzwoniły dzwonkiem, otworzył Kendall i zdziwił się na ich widok.:
-Jo, Tori co tu robicie?
-Musimy pogadać. Możemy wejść?
-Tak jasne.James... Tori przyszła!!!!!!
James akurat brał prysznic leczjak usłyszał imię swojej narzeczonej szybko wyskoczył z wanny i przyszedł:
-Cześć Tori, Jo!
-Hej kochanie
-Co was tu sprowadza?
Wtedu włączył się Kendall:
-Coś nie tak z ślubem?
-Nie, ze slubem wszystko w porządku.
-To o co chodzi?
-Chodzi o moja mamę i twojego wujka.
-Czemu o mojego wujka?
-Moja mama jest z nim w ciąży. Będzie tatusiem.
-Co? To niemozliwe. On ma żonę!! Jak możesz tak sądzić.
-Ale ...
-Wyjdź!!!
-Ok. Żegnaj Kendall. :(
Tori wyszła za nią lecz James ją zatrzymał:
-Tori?
-Przepraszam cię James ale muszę być przy niej .
-Ale co z nami?
-Nie wiem James, juz nic nie wiem.
I wyszła. Znalazła Jo w parku,
-Ale on mi nie uwierzył!!!!
-Posłuchaj.....
-To oznacza że nie zasługiwałam na niego.
-Chodzmy do domu.
-Chodźmy.
Jo i Tori dobiegły do willi chłopaków.Zadzwoniły dzwonkiem, otworzył Kendall i zdziwił się na ich widok.:
-Jo, Tori co tu robicie?
-Musimy pogadać. Możemy wejść?
-Tak jasne.James... Tori przyszła!!!!!!
James akurat brał prysznic leczjak usłyszał imię swojej narzeczonej szybko wyskoczył z wanny i przyszedł:
-Cześć Tori, Jo!
-Hej kochanie
-Co was tu sprowadza?
Wtedu włączył się Kendall:
-Coś nie tak z ślubem?
-Nie, ze slubem wszystko w porządku.
-To o co chodzi?
-Chodzi o moja mamę i twojego wujka.
-Czemu o mojego wujka?
-Moja mama jest z nim w ciąży. Będzie tatusiem.
-Co? To niemozliwe. On ma żonę!! Jak możesz tak sądzić.
-Ale ...
-Wyjdź!!!
-Ok. Żegnaj Kendall. :(
Tori wyszła za nią lecz James ją zatrzymał:
-Tori?
-Przepraszam cię James ale muszę być przy niej .
-Ale co z nami?
-Nie wiem James, juz nic nie wiem.
I wyszła. Znalazła Jo w parku,
-Ale on mi nie uwierzył!!!!
-Posłuchaj.....
-To oznacza że nie zasługiwałam na niego.
-Chodzmy do domu.
-Chodźmy.
środa, 14 maja 2014
'Rozmowa z mamą Victorii"
"Rozmowa z mamą Victorii"
Rano przy śniadaniu mam Jo zapytała:
-Tori pamietasz co miałaś dzisia zrobić?
-Tak pamietam prosze pa....ciociu :)
-To kiedy zadzwonisz?
-Gdzie?
-Do mamy to miałas dzisiaj zrobić . A ty myslałaś że co.
-No że miałam iść do kosmetyczki, fryzjera, dentysty oraz...
-Okey starczy. Zadzwoń do mamy.
-Dobrze tylko zjem :)
Victoria skończyła jesc i poszła zadzwonic do mamy.
-Halo?
-Cześć mamo to ja
-Tori dziecko ! co u ciebie słychać?
-Dobrze a u ciebie?
-Wiesz? praca, praca hahahha
-Muszę ci cos powiedzieć
-Cos nie tak?
-Znasz Jamesa mojego chłopaka?
-Haha musze znać do domu przyszło juz 1.789 listów do ciebie od jego fanek.
-Żartujesz??
-Nie, nie żartuje. Ale cos chciałaś??
-Tak. Więc James mi sie oświadczył.
-Naprawdę???
-Tak. I teraz jest pytanie czy...
-Zgadzam się!!!
-Serio??
-Tak. A Katrina sie zgodziła??
-Nwm. Wczoraj wieczorem cały czas wymiotowała.
-A ty nie wiesz... ona jest w ciązy!!
-Co?? Mama Jo.. Z kim??
-Z Justinem Schmidtem
-Przeciez to wujek Kendalla. Narzeczonego Jo!!!
-Psia kostka!!!!
-Muszę kończyć
-Pa Tori
-Pa mamo
Victoria była z szokowana rozmową z mamą, jednego była pewna musi to wyjasnić. Weszła do kuchni mama Jo wycierała talerze, a Jo malowała paznokcie.
-Ciociu?
-Tak Victlorio?
-Rozmawiałam z mamą
-Zgodziła się?
-Tak
-To fajnie
-Ale powiedziała mi tez że jestes w ciazy.
Jak Victoria wypowiedziała te słowa, Jo prawie zawalu dostała.
-Mamo, czy to prawda??
-Jo kochanie...
-Czy to prawda!!!!!???
-Tak , to prawda
Jo miała łzy w oczach lecz zdołała jeszcze wykrztusić:
-Z kim?
-Z wujkiem Kendalla
-Z Justinem Schmidtem??
-Tak to było w walentynki...
-Nie chce tego słuchac!
Jo wybiegła z domu, Victoria popatrzyla na mame Jo przepraszającym wzrokiem i pobiegła za nią.
Rano przy śniadaniu mam Jo zapytała:
-Tori pamietasz co miałaś dzisia zrobić?
-Tak pamietam prosze pa....ciociu :)
-To kiedy zadzwonisz?
-Gdzie?
-Do mamy to miałas dzisiaj zrobić . A ty myslałaś że co.
-No że miałam iść do kosmetyczki, fryzjera, dentysty oraz...
-Okey starczy. Zadzwoń do mamy.
-Dobrze tylko zjem :)
Victoria skończyła jesc i poszła zadzwonic do mamy.
-Halo?
-Cześć mamo to ja
-Tori dziecko ! co u ciebie słychać?
-Dobrze a u ciebie?
-Wiesz? praca, praca hahahha
-Muszę ci cos powiedzieć
-Cos nie tak?
-Znasz Jamesa mojego chłopaka?
-Haha musze znać do domu przyszło juz 1.789 listów do ciebie od jego fanek.
-Żartujesz??
-Nie, nie żartuje. Ale cos chciałaś??
-Tak. Więc James mi sie oświadczył.
-Naprawdę???
-Tak. I teraz jest pytanie czy...
-Zgadzam się!!!
-Serio??
-Tak. A Katrina sie zgodziła??
-Nwm. Wczoraj wieczorem cały czas wymiotowała.
-A ty nie wiesz... ona jest w ciązy!!
-Co?? Mama Jo.. Z kim??
-Z Justinem Schmidtem
-Przeciez to wujek Kendalla. Narzeczonego Jo!!!
-Psia kostka!!!!
-Muszę kończyć
-Pa Tori
-Pa mamo
Victoria była z szokowana rozmową z mamą, jednego była pewna musi to wyjasnić. Weszła do kuchni mama Jo wycierała talerze, a Jo malowała paznokcie.
-Ciociu?
-Tak Victlorio?
-Rozmawiałam z mamą
-Zgodziła się?
-Tak
-To fajnie
-Ale powiedziała mi tez że jestes w ciazy.
Jak Victoria wypowiedziała te słowa, Jo prawie zawalu dostała.
-Mamo, czy to prawda??
-Jo kochanie...
-Czy to prawda!!!!!???
-Tak , to prawda
Jo miała łzy w oczach lecz zdołała jeszcze wykrztusić:
-Z kim?
-Z wujkiem Kendalla
-Z Justinem Schmidtem??
-Tak to było w walentynki...
-Nie chce tego słuchac!
Jo wybiegła z domu, Victoria popatrzyla na mame Jo przepraszającym wzrokiem i pobiegła za nią.
"Niezadowolenie"
"Niezadowolenie"
-Mamo......jesteśmy
-Aha fajnie
-Chcemy z tobą pogadać?
-No to mówcie
-Wychodzimy za mąż?!!
-Fajn...co? jak? czemu? za kogo?
-Za Jamesa i Kendalla
-Jo pamiętasz sytuację z Russelem?
-Musisz mi przypominać??!!
-Widocznie muszę , bo to nienajlepszy czas na ślub.
-Ale czemu pani Knight?
-Victorio mów mi ciociu
-Dobrze
-A twoja mama wie?
-Jeszcze do niej nie dzwoniłam
-Aha to porozmawiaj z nią, a potem do tej rozmowy wrócimy
-Ok. Ale jutro teraz idziemy spać
-Dobranoc Jo i Tori
-Dobranoc
-Mamo......jesteśmy
-Aha fajnie
-Chcemy z tobą pogadać?
-No to mówcie
-Wychodzimy za mąż?!!
-Fajn...co? jak? czemu? za kogo?
-Za Jamesa i Kendalla
-Jo pamiętasz sytuację z Russelem?
-Musisz mi przypominać??!!
-Widocznie muszę , bo to nienajlepszy czas na ślub.
-Ale czemu pani Knight?
-Victorio mów mi ciociu
-Dobrze
-A twoja mama wie?
-Jeszcze do niej nie dzwoniłam
-Aha to porozmawiaj z nią, a potem do tej rozmowy wrócimy
-Ok. Ale jutro teraz idziemy spać
-Dobranoc Jo i Tori
-Dobranoc
wtorek, 13 maja 2014
"Podwójna randka"
-
"Podwójna randka"
-Mamo.........wychodzę!!!!
-Gdzie!? zawołała mama obierając ziemniaki
-Na spotkanie z Kendallem!!!
-Weź ze sobą Victorię
-Jezuu.....przecież ona też idzie
-Tak? Z kim?
-Idzie z Jamesem
-Ok. Wróćcie przed północą
-A może 15 minut po północy?
-5 minut po północy... zadecydowała mama
-10????
-Ok. 10 minut po północ
-Dzięki mamuś! Pa
-No cześć! Dobrej zabawy!!
Jo nie usłyszała, bo Kendall z Jamesem po nie przyszli. Jo chodzi z Kendallem ponad rok , a Tori z Jamesem 2 lata. Poszli do Mcdonalda w Waszyngtonie, bo tam rok temu wyprowadziła się Jo.
Była nieszczęsliwa. Potem wprowadziła się do niej Victoria i sobie żyją. Zajadali frytki gdy dosiedli się do nich Lucy i Logan.
-Czesc wszystkim! zawołała Lucy
-Czesć odpowiedzieli chórem
-Nie uwierzycie jak wam powiem!!!!
-Co????!!
-Tanya wzięła ślub z Russelem
-Wow naprawdę!?
-Tak
-Skąd wiesz?
-Jest cos takiego jak Facebook i Twitter!!??
-Aha nie mam ich w znajomych
-To juz wiadomo dlaczego nie wiedzieliście
Wtedy wtrącił się Kendall:
-Jo moge cię na chwilę prosić?
-Ale o co chodzi?
-Chce porozmawiać z tobą w cztery oczy
-No ok chodźmy
Przeszli kawałek dalej:
-Jo jesteśmy ze sobą już ponad rok. Więc nadszedł czas żeby podjąć jakąś decyzję.
-Ale o co chodzi???
-Jo.....wyjdziesz za mnie??
-Kendall..... tak!!!!!
-Chodz kochanie! Wracajmy..
-Ok.
Wtedy dowiedzieli się , że James oświadczył się Victorii.Więc postanowili zorganizować wspólne wesele.:
-Więc kiedy?
-Co kiedy?
-Hello! Ustalamy datę ślubu..
-Poczekaj ... 2 najbliższe tygodnie mamy zajęte
-A 2 listopada?
-Ta data mi pasuję a tobie James?
-Mi też pasuję
Wtedy odezwała się Victoria:
-No to ustalone...
Zniecierpliwiona Lucy chciała w końcu dojść do głosu:
-Przeprszam?
-Co sie stało Lucy? wszyscy zapytali
-Czy mogę wam coś powiedziec?
-Jasne....
-Logan mi się oświadczył!!!!!!!!!!!!
-Fajnie!!! Kiedy ślub?
-Ślub mamy 15 października
-Super
-Zapraszamy was!!!! powiedzieli Lucy i Logan
-Dzięki z chęcią przyjdziemy
-Super. Jest jeszcze jedna sprawa?
-Coś nie tak?
-Potrzebujemy świadków.....
-Aha....
-Wybraliśmy Jamesa i Jo zgadzacie się?
-No pewnie że tak!!!
-To Bosko
-Musimy uciekać . Idziemy na zakupy.
-Ok. Pa
-Narka
"Wszystko sie dobrze kończy"
"Wszystko się dobrze kończy"
Jo w końcu była szczęsliwa od kiedy mieszka w Waszyngtonie. Poznała Lucy , ma nowego chłopaka Kendalla oraz Victoria do niej przyjechała. Zadzwonił telefon Tori:
-Halo?
-Czesc Victoria mówi mama
-Co chcesz?
-Jak się czujesz w Waszyngtonie?
-Lepiej być nie może!!!
-Rozmawiałam z mamą Jo.....
-W jakiej sprawie?
-Zgodził się żebyś została u niej
-Na jak długo?
-Na stałe...
-Naprawdę?
-Tak
-Mamo kocham cię!!!
-Ja ciebie też Pa Tori
-Pa mamo
Wszyscy popatrzyli Na Victorie i spytali:
-Co się stało?
-Zostaję na stałe w Waszyngtonie!!!!!! !!!!!!!! !!!!!!
-Wow, super
-No
Jo pomyślała nastepna niespodzianka. Już nie myślała o Russelu, on dla niej to przeszłość. Kendall jest jej nowym chłopakiem przy nim czuję, że żyję.
-
"Niezapomniany koncert"
"Niezapomniany koncert"
Następnego dnia był koncert.Jo poszła na niego z Lucy i Tori. Jo pomyślała, że jak chłopaki skończą śpiewać to poprosi Kendalla żeby z nią chodził.Słychać było słowa piosenki "Worldwide". Wtem Jo zauważyła Russela z tą zołzą Katy. Szturchła Lucy i Victorię:
-Patrzcie kto tam jest?!!
-Russel z Katy zawołała Lucy
-Zaraz im coś powiem powiedziała Tori
Jak oznajmiła tak zrobiła:
-Czesć Russel
-O Tori hej!!!
-Co tam u ciebie?
-Nic a u ciebie?
-No wiesz...dalej jestem przyjaciółką Jo
-Aha to fajnie. A co u Jo słychać??
-Wszystko w porządku.
-A co ty robisz w Waszyngtonie?
-Przyjechałam na ferie do Jo.
-Aha to dobrze
-Czemu "dobrze"?
-A bo tak
-Aha będe juz lecieć
-Pa
-Pa
Wtedy wtrąciła się Katy:
-Przepraszam cię Victoria ale on jest ze mną.
-Aha widzę.
-No fajnie
-No to narka Katy
-Narka?!
Victoria juz tego niedosłyszła, bo koncert sie skończył, ale Jo zdążyła się jeszcze spytać:
-Coś ty im nagadała?
-Tylko sobie porozmawialiśmy
Nie zdążyła o więcej spytać , bo Kendall do niej podszedł:
-Jo?
-Tak?
-Przejdziesz się ze mną?
-Jasne, że tak
Szli do parku, w nocy było tam bardzo romantycznie.
-Jo czy chcesz zostac moją dziewczyną?
-Co??!
-Jeśli nie chcesz to spoko...
-Kendall ja chce , bardzo chcę
-Naprawdę??
-Tak
-Kocham Cię Jo
-Ja ciebie też Kendall
Pod koniec Kendall czule pocałował swoją nową dziewczynę.
"Ferie zimowe"
"Ferie Zimowe"
Nadeszły ferie, a wraz z nimi Victoria z chłopakami z zespołu Big Time Rush.
Ding dong.
-Hej Tori
-Siema Jo
-Wejdźcie!
-Dzięki
-Napijecie się czegoś?
-Może.....soku?
-Kendall, a gdzie gracie teraz koncert?
-Teraz......tutaj
-W WASZYNGTONIE!!??
-Tak,przyjdziesz?
-Na twój zawsze
-Co?
-Mówiłam,że przyjdę
-To fajnie
"Walentynki"
"Walentynki"
Nadeszły walentynki. Jo nie robiła kartki, nir miała komu przecież Russel ją wykorzystał i zdradził.
Wtedy zadzwoniła Victoria:
-Hejo Josephine
-Hej (nawet nie zauwazyła , że Tori użyła słowa Josephine)
-Co za smętny głos?
-Ah nic....
-Jestem twoją przyjaciółką
-Ok. Powiem ci.
-No dajesz....
-Russel mnie zdradził
-Kurczę! Z kim?
-Z taką jedną zołzą Katy
-Ale ty nie płaczesz
-Mam płakać za kimś kto mnie wykorzystał, żeby dostac się do Katy?
-Aha
-Kiedy masz ferie zimowe?
-Hm.... za 2 tygodnie
-Ja też, ale się złozyło
-Czemu?
-Chce cię zaprosić do mnie na ferie
-Super a mogę wziąć Jamesa??
-Jasne z chęcią poznam go bliżej haha
-Okeyy
-Albo niech przyjadą wszyscy
-Jak "wszyscy"?
-No chłopaki z BTR i ty
-Jo jesteś genialna . Ja już dzwonie do Jamesa.
-Ha haa haa wiem. No to pa.
-Pa
"Russel mnie zdradził"
"Russel mnie zdradził"
Wracając do domu z Lucy , Jo zobaczyła Russela chciała do niego podejść ale nie był sam. Był z Katy. Co gorsza, oni się całowali. Jo nie wytrzymała , podbiegła, trącła Russela:
-Russel co ty robisz??
-O! Jo nie zuważyłem cię!
-Czemu się całowaliście?
-Musiało ci się przewidzieć.
-A tak a propo skąd znasz Katy?
-Eee.... mój brat chodzi z jego siostrą i..
-Czyli , że chodziłeś ze mną tylko dla cyrku??
-No...... tak :(
-Russel....nienawidzę cię!!!!
Jo miała juz odchodzić gdyz przypomniała sobie o pierścionku:'
-Zapomniałabym , daj go Katy !!!!!!!
-Ale....
-Masz czas do godziny 15.00 żeby wziąć swoje rzecczy z mojego domu.
-Ale gdzie będe spać?
-Może u Katy??
Jo odwróciła sie napięcie i poszła do domu.
Wracając do domu z Lucy , Jo zobaczyła Russela chciała do niego podejść ale nie był sam. Był z Katy. Co gorsza, oni się całowali. Jo nie wytrzymała , podbiegła, trącła Russela:
-Russel co ty robisz??
-O! Jo nie zuważyłem cię!
-Czemu się całowaliście?
-Musiało ci się przewidzieć.
-A tak a propo skąd znasz Katy?
-Eee.... mój brat chodzi z jego siostrą i..
-Czyli , że chodziłeś ze mną tylko dla cyrku??
-No...... tak :(
-Russel....nienawidzę cię!!!!
Jo miała juz odchodzić gdyz przypomniała sobie o pierścionku:'
-Zapomniałabym , daj go Katy !!!!!!!
-Ale....
-Masz czas do godziny 15.00 żeby wziąć swoje rzecczy z mojego domu.
-Ale gdzie będe spać?
-Może u Katy??
Jo odwróciła sie napięcie i poszła do domu.
"Nieprzyjaciele"
"Nieprzyjaciele"
Nadeszła przerwa. Jo trzymała się Lucy, bo tak naprawdę tylko ją znała. Więc zapytała:
-Lucy?
-Tak?
-Kim jest ta cała Katy?
-Kto? Ha ha
-Katy.......
-To bardzo bezczelna laska!!!!!
-Czemu tak uważasz?
-Przyjrzyj się jej. Co widzisz?
-No ładną i modną dziewczynę.
-I co jeszcze?
-Hm..... ma dużo przyjaciół. Bardzo Duużo!
-No właśnie...
-Ale co?
-Ma dużo przyjaciół popatrz na tą blondynkę i brunetkę z kręconymi włosami....
-Patrzę i co???
-To sa Veronica i Camille moje przyajciółki które oszpeciła Katy.
-Nie wiedziałam. Przykro mi.
-Spoko
Nadeszła przerwa. Jo trzymała się Lucy, bo tak naprawdę tylko ją znała. Więc zapytała:
-Lucy?
-Tak?
-Kim jest ta cała Katy?
-Kto? Ha ha
-Katy.......
-To bardzo bezczelna laska!!!!!
-Czemu tak uważasz?
-Przyjrzyj się jej. Co widzisz?
-No ładną i modną dziewczynę.
-I co jeszcze?
-Hm..... ma dużo przyjaciół. Bardzo Duużo!
-No właśnie...
-Ale co?
-Ma dużo przyjaciół popatrz na tą blondynkę i brunetkę z kręconymi włosami....
-Patrzę i co???
-To sa Veronica i Camille moje przyajciółki które oszpeciła Katy.
-Nie wiedziałam. Przykro mi.
-Spoko
"Nowa szkoła"
"Nowa szkoła"
Jo szła do szkoły gdy ktoś ją zawołał:
-Jo poczekaj!!!!
-O! czesć Lucy
-Co tam?
-Dobrze
-Idziemy razem?
-Gdzie?
-Do szkoły!
-Tak
-Ok.
Dalszą drogę przeszły w milczeniu. Gdy doszły do szkoły dyrektor powiedział:
-Dzien dobry panno Hale
-Dzień dobry odpowiedziała Lucy
-A czy panienka nie ma lekcji?
-Mam juz idę
-Ciesze się . Do widzenia
Jo poszła z Lucy ale dyrektor ją zobaczył:
-A panienka to?
-Jo Knight
-A ta nowa uczennica ;-)
-Tak
-Chodź zaprowadzę cię do klasy
-Dobrze
Szli przez dlugie korytarze aż doszli. Dyrektor chciał Jo przedstawic klasie:
-Dzień dobry!
-Dzień dobry panie dyrektorze!!!!!!
-Chciałem wam przedstawić nową uczennicę., Jest to Josephine Knight. Josephine usiądż obok panienki Bravo.
-Dobrze
-Proszę kontynuować lekcje
Wyszedł. Jo siadła obok Katy Bravo. Ta jednak spojrzała na nią ze złością.
Jo szła do szkoły gdy ktoś ją zawołał:
-Jo poczekaj!!!!
-O! czesć Lucy
-Co tam?
-Dobrze
-Idziemy razem?
-Gdzie?
-Do szkoły!
-Tak
-Ok.
Dalszą drogę przeszły w milczeniu. Gdy doszły do szkoły dyrektor powiedział:
-Dzien dobry panno Hale
-Dzień dobry odpowiedziała Lucy
-A czy panienka nie ma lekcji?
-Mam juz idę
-Ciesze się . Do widzenia
Jo poszła z Lucy ale dyrektor ją zobaczył:
-A panienka to?
-Jo Knight
-A ta nowa uczennica ;-)
-Tak
-Chodź zaprowadzę cię do klasy
-Dobrze
Szli przez dlugie korytarze aż doszli. Dyrektor chciał Jo przedstawic klasie:
-Dzień dobry!
-Dzień dobry panie dyrektorze!!!!!!
-Chciałem wam przedstawić nową uczennicę., Jest to Josephine Knight. Josephine usiądż obok panienki Bravo.
-Dobrze
-Proszę kontynuować lekcje
Wyszedł. Jo siadła obok Katy Bravo. Ta jednak spojrzała na nią ze złością.
"Wyprawa do sklepu"
"Wyprawa do sklepu"
Wyszła poszukując sklepu i znalazła pobliski market. Wchodząc nie zauważyła dziewczyny w jej wieku i się zderzyły:
-Oh przepraszam! zawołała Jo
-Nic sie nie stało . To tylko guz.
-Aha to dobrze.
-Jestes nowa?
-Tak , przyjechałam z Los Angeles
-Ale ci fajnie!!
-czemu?
-Bo mieszkałas tam gdzie mieszka BTR!!!
-Lubisz ich!!????
-Lubię?? Ja ich kocham!!!!!
-Ja tak samo!!!
-Sorry nie przedstawiłam się. Jestem Lucy
-Ja jestem Jo.
-Kogo lubisz najbardziej z Big Time Rush?
-Kendalla a ty?
-Logana :)
-Aha :)
-Do której szkoły będziesz chodzić?
-Nie wiem ale chyba University Bike
-Tez tam chodzę!
-Fajnie!!!
-Przepraszam Cię ale muszę już isć
-Pa Lucy
-Pa Jo
"Nowa Przyjaciółka"
"Nowa przyjaciółka"
Nareszcie dojechali. Poszli do swojego domu.Jo obiecała Victorii, że zadzwoni do niej jak dojadą:
-Halo?
-Cześć Victoria
-O! Jo co tamu ciebie?
-Dobrze a u ciebie?
-Też chociaż.............
-Coś się stało??
-Chciałam ci powiedzieć przed twoim wyjazdem...
-Ale co?
-Pamiętasz jak był ten koncert w Los Angeles?
-No, byłam wtedy chora. Ominął mnie występ Kendalla!!!!!
-No właśnie...... Jeden z nich jest moim chłopakiem!!!...
-Tak! Który?
-James Maslow
-Gratuluję!!!
-Dzięki
-No wiesz...
Wtem zawołała mama Jo:
-Jo musisz iść do sklepu!!!!!
-Dobrze tylko pożegnam się z Victorią
Jo dała słuchawkę do ucha:
-Słyszałaś Tori?
-Tak, sklep na ciebie czeka!
-Ha, Ha, Ha tak
-No to trzymaj się Pa
-Pa
Rozłączyły się i Jo przyszła do mamy:
-Mamo daj mi kasę i listę zakupów
-Jaką kasę?
-No pieniądze
-Aha, a gdzie jest Russel?
-Sprawdza plazmę haha
-Hahaah ok.
-To dajesz?
-Co?
-Pieniądze!
-Ok. Masz.
-Dzięki zaraz wrócę
Nareszcie dojechali. Poszli do swojego domu.Jo obiecała Victorii, że zadzwoni do niej jak dojadą:
-Halo?
-Cześć Victoria
-O! Jo co tamu ciebie?
-Dobrze a u ciebie?
-Też chociaż.............
-Coś się stało??
-Chciałam ci powiedzieć przed twoim wyjazdem...
-Ale co?
-Pamiętasz jak był ten koncert w Los Angeles?
-No, byłam wtedy chora. Ominął mnie występ Kendalla!!!!!
-No właśnie...... Jeden z nich jest moim chłopakiem!!!...
-Tak! Który?
-James Maslow
-Gratuluję!!!
-Dzięki
-No wiesz...
Wtem zawołała mama Jo:
-Jo musisz iść do sklepu!!!!!
-Dobrze tylko pożegnam się z Victorią
Jo dała słuchawkę do ucha:
-Słyszałaś Tori?
-Tak, sklep na ciebie czeka!
-Ha, Ha, Ha tak
-No to trzymaj się Pa
-Pa
Rozłączyły się i Jo przyszła do mamy:
-Mamo daj mi kasę i listę zakupów
-Jaką kasę?
-No pieniądze
-Aha, a gdzie jest Russel?
-Sprawdza plazmę haha
-Hahaah ok.
-To dajesz?
-Co?
-Pieniądze!
-Ok. Masz.
-Dzięki zaraz wrócę
"Witaj Waszyngtonie"!!!!
"Witaj Waszyngtonie"
Jo w samolocie siedziała koło Russela.Myślała jak będzie wyglądać jej zycie , gdy będzie w Waszyngtonie ale ważne że z Russelem. Chcialo jej sie płakać, gdy myslała o Victorii.Wiedziala że będzie za nią tęsknić.Gdy Russel zobaczył jej oczy powstrzymujace sie od łez zapytał:
-Jo kochanie co sie stało?
-Chodzi o Victorię
-Twoją N.P.N.Ś.N.Z?
-Tak nie wiedzialam ze znasz ten skrót/
-Ano znam, a co do Tori to sa telefony
-Ale ona byla cześcia mojego życia
-No cóż...
-To jest tak jakby połowę siebie wzięła a drugą zostawiła .
-Jo, nie martw sie przecież......
Wtem Stewardessa zapowiedział:
-Uwaga pasażerowie! Proszę wyzbierać swoje rzeczy i zapiąc pasy. Przed nami WASZYNGTON!!!!!!!!
Jo w samolocie siedziała koło Russela.Myślała jak będzie wyglądać jej zycie , gdy będzie w Waszyngtonie ale ważne że z Russelem. Chcialo jej sie płakać, gdy myslała o Victorii.Wiedziala że będzie za nią tęsknić.Gdy Russel zobaczył jej oczy powstrzymujace sie od łez zapytał:
-Jo kochanie co sie stało?
-Chodzi o Victorię
-Twoją N.P.N.Ś.N.Z?
-Tak nie wiedzialam ze znasz ten skrót/
-Ano znam, a co do Tori to sa telefony
-Ale ona byla cześcia mojego życia
-No cóż...
-To jest tak jakby połowę siebie wzięła a drugą zostawiła .
-Jo, nie martw sie przecież......
Wtem Stewardessa zapowiedział:
-Uwaga pasażerowie! Proszę wyzbierać swoje rzeczy i zapiąc pasy. Przed nami WASZYNGTON!!!!!!!!
"Przygotowanie do wyjazdu"
"Przygotowanie do wyjazdu"
Nadszedł dzien wyjazdu. Jo była bardzo podekscytowana, bo po raz pierwszy będzie lecieć samolotemz Russelem. Jo spytała mamy:
-Czy pójdziemy po Russela?
-Pójdziemy, pójdziemy Josephine
-Mamo nie cierpie jak mówisz do mnie Josephine przeciez moja ksywa jest fajniesza!!!....
-Sorry, masz rację
-Mamo??!!!!!
-Co laska?
-Oh nie masz 17 lat!
-Ok.
Ding dong(dzwonek do drzwi)
-Dzieb dobry pani Knight, czesc Jo
-O! Hej Russel kochanie !
-Jo zachowuj się !!1
-Ale co ja robie mamo?
-Ah nic.Russel masz moze ochotę na mleko i ciastko.?
-Z wielka przyjemnością pani Knight
-Mów mi Katrina w koncu bede twoją teściową
Russel sie zawstydził, a Jo i pani Katrina smiały sie z niego.
"Zgoda rodziców Jo"
Gdy doszli do domu Russela, musieli znaleźć rodziców Jo, a to było trudne. Po 30 minutach znaleźli , rozmawiali z panstwem Diamond. lecz gdy pan Thomas Knight tata Jo ich zobaczył, zapytał:
-O! Co u was?
-Dobrze
-Ciesze sie
-Mamo , tato.....wychodzę za mąż !!!!!
Przed chwilą było głośno lecz gdy Jo zamarli. Pierwsza otrząsła sie mama Jo:
-Ale za kogo?
-Za Russela. Nie cieszycie się?? :(
-Cieszymy , cieszymy ale my Jo wyjeżdżamy
-Co z tego?
-Będziesz kilka kilometrów dalej niż Russel
-Pani Knight mam do pani pytanie?
-Słucham?
-Kupiłem bilet do Waszyngtonu i jeżeli sie państwo zgodzą to pojadę z wami.
-A coz Grace ? Zgodziła się?
-Moja mama ? Zgodziła
--Zaraz ci odpowiem, naradzę się z Thomasem
Ta narada trwała 30 minut az w końcu mama Jo oznajmiła:
-Razem z Thomasem postanowilismy, że ...mozesz z nami jechać..
-Dziekuje
Przyjęcie sie skończyło, wszyscy poszli do domów. Jo pożegnała sie z Tori. Czuła i wiedziała , że bedzie tesknić za nią.
"Niespodzianka Russela"
"Niespodzianka Russela"
Zostały dwa dni do wyjazdu. Jo chodziła coraz bardziej smutniejsza. Wtedy przyszla Victoria:
-Hej Jo
-Hej Tori
-Co ty taka smutna?
-Ah pojutrze mam wyjazd
-Ano tak
-Jeszce raz dziekuje za pomoc w pakowaniu.
-Zawsze słuze pomocą.
-Dzięki
-Jo mam dla ciebie niespodzianke
-Jaką?
-Chodź to zobaczysz
-No dobrze tylko wezme gorącą kąpiel
-Poczekam....
Po 15-minutowym prysznicu, Jo przyszła. Lecz gdy zobaczyła że kieruja sie do domu Russela zapytała:
-Tori moge cie o cos spytac?
-Zalezy o co....
-Czemu idziemy do Russela?
-Zobaczysz
-Ok.
Jo nie wiedziala po co tam ida, a Victoria była bardzo tajemnicza i nie chciala jej nic powiedzieć. Okazało sie , że Russel przygotował dla Jo przyjęcie.
-Co to jest Russel?
-Nie widać ... przyjęcie na twoja część
-Wow, dzięki
Russel usmiechnął się i poszedł zabawiac gości. Jo zauważyła, że był pan Stephen ze sklepu, pani Kelly ze szkoły i jej klasa. Bawiła sie bardzo dobrze. Pod koniec imprezy Russel zaprosił Jo na romantyczny spacer. Szli i szli , wtedy:
-Russel moge cię o coś spytać?
-Jasne
-Myślałam, że mnie rzuciłeś bo sie wyprowadzam
-Co ty nigdy bym cie nie rzucił bo KOCHAM CIĘ!!!
-Ja ciebie też
-Jo mam cos dla ciebie
-Naprawdę ? Co?
-Zamknij oczy
-Ok
Jo zamknęła oczy i Russel dał jej ....pierścionek zaręczynowy
-Russel co to jest??
-Jo.... wyjdziesz za mnie?
-Russel...... TAK!!!
Jo czule pocałowała Russela i poszli powiadomić rodziców Jo
Zostały dwa dni do wyjazdu. Jo chodziła coraz bardziej smutniejsza. Wtedy przyszla Victoria:
-Hej Jo
-Hej Tori
-Co ty taka smutna?
-Ah pojutrze mam wyjazd
-Ano tak
-Jeszce raz dziekuje za pomoc w pakowaniu.
-Zawsze słuze pomocą.
-Dzięki
-Jo mam dla ciebie niespodzianke
-Jaką?
-Chodź to zobaczysz
-No dobrze tylko wezme gorącą kąpiel
-Poczekam....
Po 15-minutowym prysznicu, Jo przyszła. Lecz gdy zobaczyła że kieruja sie do domu Russela zapytała:
-Tori moge cie o cos spytac?
-Zalezy o co....
-Czemu idziemy do Russela?
-Zobaczysz
-Ok.
Jo nie wiedziala po co tam ida, a Victoria była bardzo tajemnicza i nie chciala jej nic powiedzieć. Okazało sie , że Russel przygotował dla Jo przyjęcie.
-Co to jest Russel?
-Nie widać ... przyjęcie na twoja część
-Wow, dzięki
Russel usmiechnął się i poszedł zabawiac gości. Jo zauważyła, że był pan Stephen ze sklepu, pani Kelly ze szkoły i jej klasa. Bawiła sie bardzo dobrze. Pod koniec imprezy Russel zaprosił Jo na romantyczny spacer. Szli i szli , wtedy:
-Russel moge cię o coś spytać?
-Jasne
-Myślałam, że mnie rzuciłeś bo sie wyprowadzam
-Co ty nigdy bym cie nie rzucił bo KOCHAM CIĘ!!!
-Ja ciebie też
-Jo mam cos dla ciebie
-Naprawdę ? Co?
-Zamknij oczy
-Ok
Jo zamknęła oczy i Russel dał jej ....pierścionek zaręczynowy
-Russel co to jest??
-Jo.... wyjdziesz za mnie?
-Russel...... TAK!!!
Jo czule pocałowała Russela i poszli powiadomić rodziców Jo
"Smutne dni i pakowanie"
"Smutne dni i pakowanie"
Jo przez cału tydzień chodziła smutna do tego mama kazała jej sie pakować. Zaczęła , ale gdy zobaczyła zdjęcie Russela zalała sie łzami. Mama i tata Jo nie wiedzieli co robic. Nie chodziła do szkoły, nic nie pije , ledwie co skubnie bułkę. Rodzice się o nią bardzo martwili.Wtem zadzwonił ktoś do drzwi. To była Victoria:
-Dzien dobry pani Knight
-O dzień dobry Tori
-Co sie dzieje z Jo?
-No cóż...... jest załamana
-A mogę ja odwiedzić?
-Oczywiście, wchodź
-Dziękuję
Victoria poleciała do pokoju Jo ale był zamknięty więc zapukała i powiedziała:
-Cześć Jo
-Cześć Tori
-Wpuścisz mnie?
-Już......poczekaj chwilę
Jo otworzyła drzwi Victoria wchodząc do jej pokoju zauważyła , że jej przyjaciółka płakała. Zapytała:
-Jo cos sie stało?
-Nie
-Przecież widzę
-Russel mnie rzucił!!!!!!!!
-Co?? Jak to???
-Po prostu.....
-Ale nic nie....
-Tori proszę nie rozmawiajmy o tym
-Ok. Jak chcesz.
-Dzięki
Siedziały w ciszy. Victoria porozglądała sie po pokoju, zobaczyła pudła,a w tych pudłach tylko zdjęcie Russela.Więc zapytała:
-Jo?
-Tak.
-Może pomóc ci sie pakować?
-Mogłabyś?
-Jasne przecież jestem twoja przyjaciółką
-Dziękuję :) :) :)
Jo wstala z łóżka i razem z Victorią zabrała sie do pakowania. Zajęło im to 3 godziny.
-Jo ja juz będe lecieć
-Skoro musisz. Dzieki za pomoc w spakowaniu.
-Proszę. To cześć
-Cześć Tori
Jo przez cału tydzień chodziła smutna do tego mama kazała jej sie pakować. Zaczęła , ale gdy zobaczyła zdjęcie Russela zalała sie łzami. Mama i tata Jo nie wiedzieli co robic. Nie chodziła do szkoły, nic nie pije , ledwie co skubnie bułkę. Rodzice się o nią bardzo martwili.Wtem zadzwonił ktoś do drzwi. To była Victoria:
-Dzien dobry pani Knight
-O dzień dobry Tori
-Co sie dzieje z Jo?
-No cóż...... jest załamana
-A mogę ja odwiedzić?
-Oczywiście, wchodź
-Dziękuję
Victoria poleciała do pokoju Jo ale był zamknięty więc zapukała i powiedziała:
-Cześć Jo
-Cześć Tori
-Wpuścisz mnie?
-Już......poczekaj chwilę
Jo otworzyła drzwi Victoria wchodząc do jej pokoju zauważyła , że jej przyjaciółka płakała. Zapytała:
-Jo cos sie stało?
-Nie
-Przecież widzę
-Russel mnie rzucił!!!!!!!!
-Co?? Jak to???
-Po prostu.....
-Ale nic nie....
-Tori proszę nie rozmawiajmy o tym
-Ok. Jak chcesz.
-Dzięki
Siedziały w ciszy. Victoria porozglądała sie po pokoju, zobaczyła pudła,a w tych pudłach tylko zdjęcie Russela.Więc zapytała:
-Jo?
-Tak.
-Może pomóc ci sie pakować?
-Mogłabyś?
-Jasne przecież jestem twoja przyjaciółką
-Dziękuję :) :) :)
Jo wstala z łóżka i razem z Victorią zabrała sie do pakowania. Zajęło im to 3 godziny.
-Jo ja juz będe lecieć
-Skoro musisz. Dzieki za pomoc w spakowaniu.
-Proszę. To cześć
-Cześć Tori
"Rozmowa z Russelem"
W końcu przyszła ta nieszcześliwa sobota. Jo ledwo wstała , ubrała się i wyszła nie patrząc na mamę która niezle ją wkurzyła. Z Russelem spotkali się w centrum handlowym:
-Hej Jo
-Hej Russel
-Stęskniłem się za tobą
-Ja za tobą też
-Idziemy na łyżwy czy na zakupy?
-Słuchaj Russel muszę ci cos powiedzieć
-A może chcesz isć do Mcdonalda albo KFC?
-Słuchasz mnie?
-Słucham
Russel popatrzył na nią i czule pocałował. Jo chociaż chodzą ze sobą ponad 2 lata nadal czyła ciarki jakby to był ich pierwszy pocałunek, ale Jo musiała mu w końcu powiedzieć. Wzięła głęboki oddech i powiedziała:
-Wyprowadzam się!
Russel popatrzył na nią i zapytał:
-Jak to? Gdzie?
-Do Waszyngtonu z rodziną
-Kiedy?
-Za 2 tygodnie
-Aha
-To idziemy na te łyżwy? spytała Jo
-Co?.... Nie, wiesz nie mam ochoty
-Ale.....
-Sorry, już pójdę
Zostawił ją samą na środku galerii, a ona wuchodząc zalała się łzami.
-Hej Jo
-Hej Russel
-Stęskniłem się za tobą
-Ja za tobą też
-Idziemy na łyżwy czy na zakupy?
-Słuchaj Russel muszę ci cos powiedzieć
-A może chcesz isć do Mcdonalda albo KFC?
-Słuchasz mnie?
-Słucham
Russel popatrzył na nią i czule pocałował. Jo chociaż chodzą ze sobą ponad 2 lata nadal czyła ciarki jakby to był ich pierwszy pocałunek, ale Jo musiała mu w końcu powiedzieć. Wzięła głęboki oddech i powiedziała:
-Wyprowadzam się!
Russel popatrzył na nią i zapytał:
-Jak to? Gdzie?
-Do Waszyngtonu z rodziną
-Kiedy?
-Za 2 tygodnie
-Aha
-To idziemy na te łyżwy? spytała Jo
-Co?.... Nie, wiesz nie mam ochoty
-Ale.....
-Sorry, już pójdę
Zostawił ją samą na środku galerii, a ona wuchodząc zalała się łzami.
"Awantura mamy"
"Awantura Mamy"
-Czesć Jo
-Cześc odpowiedziala Jo
-Gdzie byłaś?
-U Victorii....
-Chodż musimy porozmawiać
-Sorry mamo ale sądze , że nie mamy o czym
-Proszę porozmawiaj ze mną !!:(
-No...... dobrze
-Jak się czujesz?
-Żle, bardzo żle a jak moge się czuć?!
-Jo zrozum to dla twojego dobra
-Dla mojego dobra wyprowadzamy się z L.A?
-Tak, dlatego wyprowadzamy sie za 2 tygodnie
-Co?! Ty chyba żartujesz ??!!
-Nie...........
-Nie, nie ja w to nie wierzę
-Tak będzie lepiej.......
-Nienawidze cię mamo!!!!
-Czesć Jo
-Cześc odpowiedziala Jo
-Gdzie byłaś?
-U Victorii....
-Chodż musimy porozmawiać
-Sorry mamo ale sądze , że nie mamy o czym
-Proszę porozmawiaj ze mną !!:(
-No...... dobrze
-Jak się czujesz?
-Żle, bardzo żle a jak moge się czuć?!
-Jo zrozum to dla twojego dobra
-Dla mojego dobra wyprowadzamy się z L.A?
-Tak, dlatego wyprowadzamy sie za 2 tygodnie
-Co?! Ty chyba żartujesz ??!!
-Nie...........
-Nie, nie ja w to nie wierzę
-Tak będzie lepiej.......
-Nienawidze cię mamo!!!!
"Wazna rozmowa z przyjaciółką"
"Ważna rozmowa z przyjaciółką"
Jo wybiegła z domu i idąc do swojej najlepszej przyajciółki Victorii rozmyślała: "Jak rodzice mogli mi to zrobić, mam zostawić to wszystko, całe moję życie". Dochodziła do Victorii, lecz ona ja zobaczyła i wyszła jej naprzeciw"
-Jo co się stało??? zapytała Tori
Jo wybuchła płaczem i opowiedziała całą historię z wyprowadzką .
Tori na to:
-Przykro mi........
-Powiedz jak mam zostawić Russela ....Jak!!!??
-Znajdziesz sobie nowego.
-Ale ja kocham Russela( wybucha placzem)
-Naprawdę nie wiem jak mam cie pocieszyć...:(
-Ah......
-A kiedy wyjeżdżacie??
-Chyba za miesiąc odpowiedziała Jo wciaż pochlipując.
Wtem do pokoju Tori wtargnęła jej siostra Madison. Madison chodzi do trzeciej liceum, jest ładna i mądra. Mady zapytała :
-Co sie stało??
-Wyprowadzam się odpowiedziala Jo
-Naprawdę ? Gdzie?
-Do Waszyngtonu
-Wow,naprawdę? Tam sa najlepsze uniwersytety.
-Mady , nie pogrążaj sie powiedziała Victoria
-Ale co ja robie??
-Ah, nic,nic
Madison miała wychodzić , gdyz przypomniała sobie po co przyszła:
-Zapomniałabym, mama woła na nalesniki
Jo mina sie usmiechneła, lubiła naleśniki robione przez panią Glickman
-Zaraz przyjdziemy odpowiedziały równo
-Dobrze
Przyjaciółki poszły do kuchni gdzie siedziała Madison , Chad i Brandon jej bracia. Wszyscy zajadali naleśniki więc Tori i Jo tez sobie zjadły.
Gdy skonczyły, poszły do domowej biblioteki. Mama Victorii była profesorem więc musiała mieć duużoo książek.Usiadły na brzegu i Tori zapytała:
-Kiedy zamierzasz powiedzieć Russelowi?
-Jutro spotykam sie z nim, idziemy na łyżwy.
-Chcesz żebym poszła z tobą?
-Nie , nie musisz:(
-Aha , to jak wolisz
-Będe juz leciała pewnie mama się o mnie martwi.
-Dobra trzymaj się
-Do zobaczenia Tori
Do zobaczenia Jo
Jo szybko pobiegła do domu, bo było zimno. Jak przybiegła próbowała wejsć tak, żeby mama jej nie zauwazyła. Ale ją zobaczyła...........
Jo wybiegła z domu i idąc do swojej najlepszej przyajciółki Victorii rozmyślała: "Jak rodzice mogli mi to zrobić, mam zostawić to wszystko, całe moję życie". Dochodziła do Victorii, lecz ona ja zobaczyła i wyszła jej naprzeciw"
-Jo co się stało??? zapytała Tori
Jo wybuchła płaczem i opowiedziała całą historię z wyprowadzką .
Tori na to:
-Przykro mi........
-Powiedz jak mam zostawić Russela ....Jak!!!??
-Znajdziesz sobie nowego.
-Ale ja kocham Russela( wybucha placzem)
-Naprawdę nie wiem jak mam cie pocieszyć...:(
-Ah......
-A kiedy wyjeżdżacie??
-Chyba za miesiąc odpowiedziała Jo wciaż pochlipując.
Wtem do pokoju Tori wtargnęła jej siostra Madison. Madison chodzi do trzeciej liceum, jest ładna i mądra. Mady zapytała :
-Co sie stało??
-Wyprowadzam się odpowiedziala Jo
-Naprawdę ? Gdzie?
-Do Waszyngtonu
-Wow,naprawdę? Tam sa najlepsze uniwersytety.
-Mady , nie pogrążaj sie powiedziała Victoria
-Ale co ja robie??
-Ah, nic,nic
Madison miała wychodzić , gdyz przypomniała sobie po co przyszła:
-Zapomniałabym, mama woła na nalesniki
Jo mina sie usmiechneła, lubiła naleśniki robione przez panią Glickman
-Zaraz przyjdziemy odpowiedziały równo
-Dobrze
Przyjaciółki poszły do kuchni gdzie siedziała Madison , Chad i Brandon jej bracia. Wszyscy zajadali naleśniki więc Tori i Jo tez sobie zjadły.
Gdy skonczyły, poszły do domowej biblioteki. Mama Victorii była profesorem więc musiała mieć duużoo książek.Usiadły na brzegu i Tori zapytała:
-Kiedy zamierzasz powiedzieć Russelowi?
-Jutro spotykam sie z nim, idziemy na łyżwy.
-Chcesz żebym poszła z tobą?
-Nie , nie musisz:(
-Aha , to jak wolisz
-Będe juz leciała pewnie mama się o mnie martwi.
-Dobra trzymaj się
-Do zobaczenia Tori
Do zobaczenia Jo
Jo szybko pobiegła do domu, bo było zimno. Jak przybiegła próbowała wejsć tak, żeby mama jej nie zauwazyła. Ale ją zobaczyła...........
Przygody Jo
"Podjęcie decyzji"
-Mamo....jestem!! zawołała Jo
-Dobrze, czy moglabys przyjsc do kuchni?
-Ok, tylko wezmę prysznic
-Czekam...
Co mama chce mi powiedzieć ? myslała Jo idąc do łazienki. Wykąpała się i przyszła do mamy :
-Jo podjąłam z tatą bardzo ważną decyzję
-O Boże... chyba sie nie rozwodzicie??!!
- Ha, Ha, Ha nie.....
-To co??!!!
-Przeprowadzamy się!
-Uff ulżyło mi....zaraz, zaraz wyprowadzamy? Gdzie?
-Do Waszyngtonu! :)
-Co?!
-Nie podoba cie sie ten pomysł?
-Nie, nie podoba ..
-Czemu?
-Bo nie zostawię Victorii i Russela....
-Przecież bedą Mejle..
-Co z tego?? Nigdzie nie jadę!!!
-Ale....próbowała wytlumaczyć mama
-Mamo, ty mnie nie rozumiesz!!
-Jo, poczekaj!!>....
Jo wybiegła z kuchni płacząc.
-Mamo....jestem!! zawołała Jo
-Dobrze, czy moglabys przyjsc do kuchni?
-Ok, tylko wezmę prysznic
-Czekam...
Co mama chce mi powiedzieć ? myslała Jo idąc do łazienki. Wykąpała się i przyszła do mamy :
-Jo podjąłam z tatą bardzo ważną decyzję
-O Boże... chyba sie nie rozwodzicie??!!
- Ha, Ha, Ha nie.....
-To co??!!!
-Przeprowadzamy się!
-Uff ulżyło mi....zaraz, zaraz wyprowadzamy? Gdzie?
-Do Waszyngtonu! :)
-Co?!
-Nie podoba cie sie ten pomysł?
-Nie, nie podoba ..
-Czemu?
-Bo nie zostawię Victorii i Russela....
-Przecież bedą Mejle..
-Co z tego?? Nigdzie nie jadę!!!
-Ale....próbowała wytlumaczyć mama
-Mamo, ty mnie nie rozumiesz!!
-Jo, poczekaj!!>....
Jo wybiegła z kuchni płacząc.
Subskrybuj:
Posty (Atom)