Piosenki Katelyn Tarver

poniedziałek, 26 maja 2014

O kurcze

"O kurczę!"


Lucy juz na nie czekała. Wsiadły i pojechały do kościoła. Jo i Victoria zobaczyły Kendalla i Jamesa. Przecież też byli zaproszeni. Tori zajęła miejsce obok Kendalla, a ten się do niej uśmiechnął. Victoria pomyślała, że może będzie tak jak dawniej. Tęskniła za Jamesem ale nie mogła zostawić Jo. Zaczął się ślub. Wszedł ksiądz przywitał się i zaczął formułkę spowiedzi:

-Czy ty Lucy Medryck bierzesz sobie za męża Logana Hendersona?

-Tak!

-Wymieńcie się obraczkami.

Lucy i Logan popatrzyli na Jo . Ona juz miała wyciągać z torebki lecz nie mogła ich znalezć.Wtedy James szepnął:

-Jo nie martw się, Mam drugie.

-Skąd?

-Kendall wiedział , że zapomnisz

-Aha

Prawie małżeństwo wymienili się obrączkami. Ksiądz powiedział :

-Teraz możecie się pocałowac.

Jo jak to widziała to pomyslała , że tak samo mogłoby być na jej slubie...z Kendallem. Niestety to tylko marzenie.Wyszła z kościoła i pojechała razem z Victorią na wesele do białego rana. <3 :3

Przygotowania

"Przygotowania"


Zaczęły się wielkie przygotowania. Dziewczyny pojechały do galerii po sukienki. Weszły do "glittery" sklepu z odzieżą ślubną. Przymierzały ze 150 sukienek ale żadna nie pasowała.Więc poszły do "Golda". Tam spodobały im sie 2 sukienki. Jo spodobała się morska bez ramiączek z czarnym paskiem do tego kupiła sobie pod ten sam kolor szpilki.

Natomiast Tori wzięła bladoróżową minisukienkę i butu pod kolor skóry , czółenka. Po zakupach czekały na autobus . Nagle przypomniały sobie o obrączkach. Weszły do sklepu jubilerekiego i wybrały takie z inicjałami L&L czyli Logan i Lucy. Pojechały potem do domu.

Musiały sie pospieszyć. Ubrały sukienki i zrobiły make-up. Wtedy zadzwoniła Lucy:

-Gdzie jestescie?

-Jeszcze w domu.

-Co?

-Która godzina?
-13.25


-Ok.

-No szybko. Chodżcie do mnie podwiozę was.

-Dzięki.

-To za 5 minut pode mną.

-Nie może być za 10?

-Nie!

-Ok. Pa

-pa.

Dziewczyny ze stresu zapomniały wziąć obrączek. Pobiegły do Lucy.

Jak to dzis

"Jak to dziś?"


Minął tydzień od rozstania Kendalla z Jo. Victoria tez nie rozmawiała z Jamesem.Obydwie tego nie chciały, nic nie jadły, nie dbały o siebie.

Wtedu odebrały niespodziewany telefon o 6.00 rano:

-Słucham? Powiedziała zaspana Tori

-Cześć Victoria!

-Cześc Lucy

-Pamiętasz jaki dzis jest dzień?

-Eeee....sobota?

-Bingo!! Jaka?

-Co jaka?

-Sobota!!!

-Aha.... Nie wiem

-Dzis jest mój slub!

-Okey. Jak to dzis? Przeciez miał byc 15 listopada.!

-Nie kochana . 15 października

-Czyli dzisiaj?

-Tak

-Sorry muszę iśc obudzić Jo

-Okey. Ale będziecie?

-Tak napewno.

-Nie zapomnijcie obrączek.

-Do zobaczenia

Victoria po rozłączeniu z Lucy musiała obudzić Jo:

-Jo wstawaj?

-Czego chcesz? Sobota dziś jest!

-Włąsnie. Dziś jest ślub Lucy.

-Przecież ona ma ślub 15 listopada.

-Też tak myslałam. Ale ona do mnie dzwoniła i ślub ma dziś.

-Okey.

-Wstawaj!!!!

-Dobra juz wstaję.

Po 15 minutowym prysznicu, zaczęły się przygotowania.

Rozmowa z Kendallem

"Rozmowa z Kendallem"

Jo i Tori dobiegły do willi chłopaków.Zadzwoniły dzwonkiem, otworzył Kendall i zdziwił się na ich widok.:

-Jo, Tori co tu robicie?

-Musimy pogadać. Możemy wejść?

-Tak jasne.James... Tori przyszła!!!!!!

James akurat brał prysznic leczjak usłyszał imię swojej narzeczonej szybko wyskoczył z wanny i przyszedł:

-Cześć Tori, Jo!

-Hej kochanie

-Co was tu sprowadza?

Wtedu włączył się Kendall:

-Coś nie tak z ślubem?

-Nie, ze slubem wszystko w porządku.

-To o co chodzi?

-Chodzi o moja mamę i twojego wujka.

-Czemu o mojego wujka?

-Moja mama jest z nim w ciąży. Będzie tatusiem.

-Co? To niemozliwe. On ma żonę!! Jak możesz tak sądzić.

-Ale ...

-Wyjdź!!!

-Ok. Żegnaj Kendall. :(

Tori wyszła za nią lecz James ją zatrzymał:

-Tori?

-Przepraszam cię James ale muszę być przy niej .

-Ale co z nami?

-Nie wiem James, juz nic nie wiem.

I wyszła. Znalazła Jo w parku,

-Ale on mi nie uwierzył!!!!

-Posłuchaj.....

-To oznacza że nie zasługiwałam na niego.

-Chodzmy do domu.

-Chodźmy.


środa, 14 maja 2014

'Rozmowa z mamą Victorii"

"Rozmowa z mamą Victorii"


Rano przy śniadaniu mam Jo zapytała:

-Tori pamietasz co miałaś dzisia zrobić?

-Tak pamietam prosze pa....ciociu :)

-To kiedy zadzwonisz?

-Gdzie?

-Do mamy to miałas dzisiaj zrobić . A ty myslałaś że co.

-No że miałam iść do kosmetyczki, fryzjera, dentysty oraz...

-Okey starczy. Zadzwoń do mamy.

-Dobrze tylko zjem :)

Victoria skończyła jesc i poszła zadzwonic do mamy.

-Halo?

-Cześć mamo to ja

-Tori dziecko ! co u ciebie słychać?

-Dobrze a u ciebie?

-Wiesz? praca, praca hahahha

-Muszę ci cos powiedzieć

-Cos nie tak?

-Znasz Jamesa mojego chłopaka?

-Haha musze znać do domu przyszło juz 1.789 listów do ciebie od jego fanek.

-Żartujesz??

-Nie, nie żartuje. Ale cos chciałaś??

-Tak. Więc James mi sie oświadczył.

-Naprawdę???

-Tak. I teraz jest pytanie czy...

-Zgadzam się!!!

-Serio??

-Tak. A Katrina sie zgodziła??

-Nwm. Wczoraj wieczorem cały czas wymiotowała.

-A ty nie wiesz... ona jest w ciązy!!

-Co?? Mama Jo.. Z kim??

-Z Justinem Schmidtem

-Przeciez to wujek Kendalla. Narzeczonego Jo!!!

-Psia kostka!!!!

-Muszę kończyć

-Pa Tori

-Pa mamo

Victoria była z szokowana rozmową z mamą, jednego była pewna musi to wyjasnić. Weszła do kuchni mama Jo wycierała talerze, a Jo malowała paznokcie.

-Ciociu?

-Tak Victlorio?

-Rozmawiałam z mamą

-Zgodziła się?

-Tak

-To fajnie

-Ale powiedziała mi tez że jestes w ciazy.

Jak Victoria wypowiedziała te słowa, Jo prawie zawalu dostała.

-Mamo, czy to prawda??

-Jo kochanie...

-Czy to prawda!!!!!???

-Tak , to prawda

Jo miała łzy w oczach lecz zdołała jeszcze wykrztusić:

-Z kim?

-Z wujkiem Kendalla

-Z Justinem Schmidtem??

-Tak to było w walentynki...

-Nie chce tego słuchac!

Jo wybiegła z domu, Victoria popatrzyla na mame Jo przepraszającym wzrokiem i pobiegła za nią.

"Niezadowolenie"

"Niezadowolenie"

-Mamo......jesteśmy

-Aha fajnie

-Chcemy z tobą pogadać?

-No to mówcie

-Wychodzimy za mąż?!!

-Fajn...co? jak? czemu? za kogo?

-Za Jamesa i Kendalla

-Jo pamiętasz sytuację z Russelem?

-Musisz mi przypominać??!!

-Widocznie muszę , bo to nienajlepszy czas na ślub.

-Ale czemu pani Knight?

-Victorio mów mi ciociu

-Dobrze

-A twoja mama wie?

-Jeszcze do niej nie dzwoniłam

-Aha to porozmawiaj z nią, a potem do tej rozmowy wrócimy

-Ok. Ale jutro teraz idziemy spać

-Dobranoc Jo i Tori

-Dobranoc


wtorek, 13 maja 2014

"Podwójna randka"











-






"Podwójna randka"


-Mamo.........wychodzę!!!!


-Gdzie!? zawołała mama obierając ziemniaki


-Na spotkanie z Kendallem!!!


-Weź ze sobą Victorię


-Jezuu.....przecież ona też idzie


-Tak? Z kim?


-Idzie z Jamesem


-Ok. Wróćcie przed północą


-A może 15 minut po północy?


-5 minut po północy... zadecydowała mama


-10????


-Ok. 10 minut po północ


-Dzięki mamuś! Pa


-No cześć! Dobrej zabawy!!


Jo nie usłyszała, bo Kendall z Jamesem po nie przyszli. Jo chodzi z Kendallem ponad rok , a Tori z Jamesem 2 lata. Poszli do Mcdonalda w Waszyngtonie, bo tam rok temu wyprowadziła się Jo.


Była nieszczęsliwa. Potem wprowadziła się do niej Victoria i sobie żyją. Zajadali frytki gdy dosiedli się do nich Lucy i Logan.


-Czesc wszystkim! zawołała Lucy


-Czesć odpowiedzieli chórem


-Nie uwierzycie jak wam powiem!!!!


-Co????!!


-Tanya wzięła ślub z Russelem


-Wow naprawdę!?


-Tak


-Skąd wiesz?


-Jest cos takiego jak Facebook i Twitter!!??


-Aha nie mam ich w znajomych


-To juz wiadomo dlaczego nie wiedzieliście


Wtedy wtrącił się Kendall:


-Jo moge cię na chwilę prosić?


-Ale o co chodzi?


-Chce porozmawiać z tobą w cztery oczy


-No ok chodźmy


Przeszli kawałek dalej:


-Jo jesteśmy ze sobą już ponad rok. Więc nadszedł czas żeby podjąć jakąś decyzję.


-Ale o co chodzi???


-Jo.....wyjdziesz za mnie??


-Kendall..... tak!!!!!


-Chodz kochanie! Wracajmy..


-Ok.


Wtedy dowiedzieli się , że James oświadczył się Victorii.Więc postanowili zorganizować wspólne wesele.:


-Więc kiedy?


-Co kiedy?


-Hello! Ustalamy datę ślubu..


-Poczekaj ... 2 najbliższe tygodnie mamy zajęte


-A 2 listopada?


-Ta data mi pasuję a tobie James?


-Mi też pasuję


Wtedy odezwała się Victoria:


-No to ustalone...


Zniecierpliwiona Lucy chciała w końcu dojść do głosu:
-Przeprszam?


-Co sie stało Lucy? wszyscy zapytali


-Czy mogę wam coś powiedziec?


-Jasne....


-Logan mi się oświadczył!!!!!!!!!!!!


-Fajnie!!! Kiedy ślub?


-Ślub mamy 15 października


-Super


-Zapraszamy was!!!! powiedzieli Lucy i Logan


-Dzięki z chęcią przyjdziemy


-Super. Jest jeszcze jedna sprawa?


-Coś nie tak?


-Potrzebujemy świadków.....


-Aha....


-Wybraliśmy Jamesa i Jo zgadzacie się?


-No pewnie że tak!!!


-To Bosko


-Musimy uciekać . Idziemy na zakupy.


-Ok. Pa


-Narka


Część 2 poprzedniego

Przygody Jo 2

"Wszystko sie dobrze kończy"


"Wszystko się dobrze kończy"
Jo w końcu była szczęsliwa od kiedy mieszka w Waszyngtonie. Poznała Lucy , ma nowego chłopaka Kendalla oraz Victoria do niej przyjechała. Zadzwonił telefon Tori:
-Halo?
-Czesc Victoria mówi mama
-Co chcesz?
-Jak się czujesz w Waszyngtonie?
-Lepiej być nie może!!!
-Rozmawiałam z mamą Jo.....
-W jakiej sprawie?
-Zgodził się żebyś została u niej
-Na jak długo?
-Na stałe...
-Naprawdę?
-Tak
-Mamo kocham cię!!!
-Ja ciebie też Pa Tori
-Pa mamo
Wszyscy popatrzyli Na Victorie i spytali:
-Co się stało?
-Zostaję na stałe w Waszyngtonie!!!!!! !!!!!!!! !!!!!!
-Wow, super
-No
Jo pomyślała nastepna niespodzianka. Już nie myślała o Russelu, on dla niej to przeszłość. Kendall jest jej nowym chłopakiem przy nim czuję, że żyję.
 
-

"Niezapomniany koncert"


"Niezapomniany koncert"
Następnego dnia był koncert.Jo poszła na niego z Lucy i Tori. Jo pomyślała, że jak chłopaki skończą śpiewać to poprosi Kendalla żeby z nią chodził.Słychać było słowa piosenki "Worldwide". Wtem Jo zauważyła Russela z tą zołzą Katy. Szturchła Lucy i Victorię:
-Patrzcie kto tam jest?!!
-Russel z Katy zawołała Lucy
-Zaraz im coś powiem powiedziała Tori
Jak oznajmiła tak zrobiła:
-Czesć Russel
-O Tori hej!!!
-Co tam u ciebie?
-Nic a u ciebie?
-No wiesz...dalej jestem przyjaciółką Jo
-Aha to fajnie. A co u Jo słychać??
-Wszystko w porządku.
-A co ty robisz w Waszyngtonie?
-Przyjechałam na ferie do Jo.
-Aha to dobrze
-Czemu "dobrze"?
-A bo tak
-Aha będe juz lecieć
-Pa
-Pa
Wtedy wtrąciła się Katy:
-Przepraszam cię Victoria ale on jest ze mną.
-Aha widzę.
-No fajnie
-No to narka Katy
-Narka?!
Victoria juz tego niedosłyszła, bo koncert sie skończył, ale Jo zdążyła się jeszcze spytać:
-Coś ty im nagadała?
-Tylko sobie porozmawialiśmy
Nie zdążyła o więcej spytać , bo Kendall do niej podszedł:
-Jo?
-Tak?
-Przejdziesz się ze mną?
-Jasne, że tak
Szli do parku, w nocy było tam bardzo romantycznie.
-Jo czy chcesz zostac moją dziewczyną?
-Co??!
-Jeśli nie chcesz to spoko...
-Kendall ja chce , bardzo chcę
-Naprawdę??
-Tak
-Kocham Cię Jo
-Ja ciebie też Kendall
Pod koniec Kendall czule pocałował swoją nową dziewczynę.

"Ferie zimowe"


"Ferie Zimowe"
Nadeszły ferie, a wraz z nimi Victoria z chłopakami z zespołu Big Time Rush.
Ding dong.
-Hej Tori
-Siema Jo
-Wejdźcie!
-Dzięki
-Napijecie się czegoś?
-Może.....soku?
-Kendall, a gdzie gracie teraz koncert?
-Teraz......tutaj
-W WASZYNGTONIE!!??
-Tak,przyjdziesz?
-Na twój zawsze
-Co?
-Mówiłam,że przyjdę
-To fajnie

"Walentynki"


"Walentynki"
Nadeszły walentynki. Jo nie robiła kartki, nir miała komu przecież Russel ją wykorzystał i zdradził.
Wtedy zadzwoniła Victoria:
-Hejo Josephine
-Hej (nawet nie zauwazyła , że Tori użyła słowa Josephine)
-Co za smętny głos?
-Ah nic....
-Jestem twoją przyjaciółką
-Ok. Powiem ci.
-No dajesz....
-Russel mnie zdradził
-Kurczę! Z kim?
-Z taką jedną zołzą Katy
-Ale ty nie płaczesz
-Mam płakać za kimś kto mnie wykorzystał, żeby dostac się do Katy?
-Aha
-Kiedy masz ferie zimowe?
-Hm.... za 2 tygodnie
-Ja też, ale się złozyło
-Czemu?
-Chce cię zaprosić do mnie na ferie
-Super a mogę wziąć Jamesa??
-Jasne z chęcią poznam go bliżej haha
-Okeyy
-Albo niech przyjadą wszyscy
-Jak "wszyscy"?
-No chłopaki z BTR i ty
-Jo jesteś genialna . Ja już dzwonie do Jamesa.
-Ha haa haa wiem. No to pa.
-Pa

"Russel mnie zdradził"

"Russel mnie zdradził"


Wracając do domu z Lucy , Jo zobaczyła Russela chciała do niego podejść ale nie był sam. Był z Katy. Co gorsza, oni się całowali. Jo nie wytrzymała , podbiegła, trącła Russela:

-Russel co ty robisz??

-O! Jo nie zuważyłem cię!

-Czemu się całowaliście?

-Musiało ci się przewidzieć.

-A tak a propo skąd znasz Katy?

-Eee.... mój brat chodzi z jego siostrą i..

-Czyli , że chodziłeś ze mną tylko dla cyrku??

-No...... tak :(

-Russel....nienawidzę cię!!!!

Jo miała juz odchodzić gdyz przypomniała sobie o pierścionku:'

-Zapomniałabym , daj go Katy !!!!!!!

-Ale....

-Masz czas do godziny 15.00 żeby wziąć swoje rzecczy z mojego domu.

-Ale gdzie będe spać?

-Może u Katy??

Jo odwróciła sie napięcie i poszła do domu.

"Nieprzyjaciele"

"Nieprzyjaciele"

Nadeszła przerwa. Jo trzymała się Lucy, bo tak naprawdę tylko ją znała. Więc zapytała:

-Lucy?

-Tak?

-Kim jest ta cała Katy?

-Kto? Ha ha

-Katy.......

-To bardzo bezczelna laska!!!!!

-Czemu tak uważasz?

-Przyjrzyj się jej. Co widzisz?

-No ładną i modną dziewczynę.

-I co jeszcze?

-Hm..... ma dużo przyjaciół. Bardzo Duużo!

-No właśnie...

-Ale co?

-Ma dużo przyjaciół popatrz na tą blondynkę i brunetkę z kręconymi włosami....

-Patrzę i co???

-To sa Veronica i Camille moje przyajciółki które oszpeciła Katy.

-Nie wiedziałam. Przykro mi.

-Spoko


"Nowa szkoła"

"Nowa szkoła"

Jo szła do szkoły gdy ktoś ją zawołał:

-Jo poczekaj!!!!

-O! czesć Lucy

-Co tam?

-Dobrze

-Idziemy razem?

-Gdzie?

-Do szkoły!

-Tak

-Ok.

Dalszą drogę przeszły w milczeniu. Gdy doszły do szkoły dyrektor powiedział:

-Dzien dobry panno Hale

-Dzień dobry odpowiedziała Lucy

-A czy panienka nie ma lekcji?

-Mam juz idę

-Ciesze się . Do widzenia

Jo poszła z Lucy ale dyrektor ją zobaczył:

-A panienka to?

-Jo Knight

-A ta nowa uczennica ;-)

-Tak

-Chodź zaprowadzę cię do klasy

-Dobrze

Szli przez dlugie korytarze aż doszli. Dyrektor chciał Jo przedstawic klasie:

-Dzień dobry!

-Dzień dobry panie dyrektorze!!!!!!

-Chciałem wam przedstawić nową uczennicę., Jest to Josephine Knight. Josephine usiądż obok panienki Bravo.

-Dobrze

-Proszę kontynuować lekcje

Wyszedł. Jo siadła obok Katy Bravo. Ta jednak spojrzała na nią ze złością.


"Wyprawa do sklepu"


"Wyprawa do sklepu"
Wyszła poszukując sklepu i znalazła pobliski market. Wchodząc nie zauważyła dziewczyny w jej wieku i się zderzyły:
-Oh przepraszam! zawołała Jo
-Nic sie nie stało . To tylko guz.
-Aha to dobrze.
-Jestes nowa?
-Tak , przyjechałam z Los Angeles
-Ale ci fajnie!!
-czemu?
-Bo mieszkałas tam gdzie mieszka BTR!!!
-Lubisz ich!!????
-Lubię?? Ja ich kocham!!!!!
-Ja tak samo!!!
-Sorry nie przedstawiłam się. Jestem Lucy
-Ja jestem Jo.
-Kogo lubisz najbardziej z Big Time Rush?
-Kendalla a ty?
-Logana :)
-Aha :)
-Do której szkoły będziesz chodzić?
-Nie wiem ale chyba University Bike
-Tez tam chodzę!
-Fajnie!!!
-Przepraszam Cię ale muszę już isć
-Pa Lucy
-Pa Jo

"Nowa Przyjaciółka"

"Nowa przyjaciółka"


Nareszcie dojechali. Poszli do swojego domu.Jo obiecała Victorii, że zadzwoni do niej jak dojadą:

-Halo?

-Cześć Victoria

-O! Jo co tamu ciebie?

-Dobrze a u ciebie?

-Też chociaż.............

-Coś się stało??

-Chciałam ci powiedzieć przed twoim wyjazdem...

-Ale co?

-Pamiętasz jak był ten koncert w Los Angeles?

-No, byłam wtedy chora. Ominął mnie występ Kendalla!!!!!

-No właśnie...... Jeden z nich jest moim chłopakiem!!!...

-Tak! Który?

-James Maslow

-Gratuluję!!!

-Dzięki

-No wiesz...

Wtem zawołała mama Jo:

-Jo musisz iść do sklepu!!!!!

-Dobrze tylko pożegnam się z Victorią

Jo dała słuchawkę do ucha:

-Słyszałaś Tori?

-Tak, sklep na ciebie czeka!

-Ha, Ha, Ha tak

-No to trzymaj się Pa

-Pa

Rozłączyły się i Jo przyszła do mamy:

-Mamo daj mi kasę i listę zakupów

-Jaką kasę?

-No pieniądze

-Aha, a gdzie jest Russel?

-Sprawdza plazmę haha

-Hahaah ok.

-To dajesz?

-Co?

-Pieniądze!

-Ok. Masz.

-Dzięki zaraz wrócę

"Witaj Waszyngtonie"!!!!

"Witaj Waszyngtonie"

Jo w samolocie siedziała koło Russela.Myślała jak będzie wyglądać jej zycie , gdy będzie w Waszyngtonie ale ważne że z Russelem. Chcialo jej sie płakać, gdy myslała o Victorii.Wiedziala że będzie za nią tęsknić.Gdy Russel zobaczył jej oczy powstrzymujace sie od łez zapytał:

-Jo kochanie co sie stało?

-Chodzi o Victorię

-Twoją N.P.N.Ś.N.Z?

-Tak nie wiedzialam ze znasz ten skrót/

-Ano znam, a co do Tori to sa telefony

-Ale ona byla cześcia mojego życia

-No cóż...

-To jest tak jakby połowę siebie wzięła a drugą zostawiła .

-Jo, nie martw sie przecież......

Wtem Stewardessa zapowiedział:

-Uwaga pasażerowie! Proszę wyzbierać swoje rzeczy i zapiąc pasy. Przed nami WASZYNGTON!!!!!!!!


"Przygotowanie do wyjazdu"


"Przygotowanie do wyjazdu"
Nadszedł dzien wyjazdu. Jo była bardzo podekscytowana, bo po raz pierwszy będzie lecieć samolotemz Russelem. Jo spytała mamy:
-Czy pójdziemy po Russela?
-Pójdziemy, pójdziemy Josephine
-Mamo nie cierpie jak mówisz do mnie Josephine przeciez moja ksywa jest fajniesza!!!....
-Sorry, masz rację
-Mamo??!!!!!
-Co laska?
-Oh nie masz 17 lat!
-Ok.
Ding dong(dzwonek do drzwi)
-Dzieb dobry pani Knight, czesc Jo
-O! Hej Russel kochanie !
-Jo zachowuj się !!1
-Ale co ja robie mamo?
-Ah nic.Russel masz moze ochotę na mleko i ciastko.?
-Z wielka przyjemnością pani Knight
-Mów mi Katrina w koncu bede twoją teściową
Russel sie zawstydził, a Jo i pani Katrina smiały sie z niego.

"Zgoda rodziców Jo"





Gdy doszli do domu Russela, musieli znaleźć rodziców Jo, a to było trudne. Po 30 minutach znaleźli , rozmawiali z panstwem Diamond. lecz gdy pan Thomas Knight tata Jo ich zobaczył, zapytał:

-O! Co u was?

-Dobrze

-Ciesze sie

-Mamo , tato.....wychodzę za mąż !!!!!

Przed chwilą było głośno lecz gdy Jo zamarli. Pierwsza otrząsła sie mama Jo:

-Ale za kogo?

-Za Russela. Nie cieszycie się?? :(

-Cieszymy , cieszymy ale my Jo wyjeżdżamy

-Co z tego?

-Będziesz kilka kilometrów dalej niż Russel

-Pani Knight mam do pani pytanie?

-Słucham?

-Kupiłem bilet do Waszyngtonu i jeżeli sie państwo zgodzą to pojadę z wami.

-A coz Grace ? Zgodziła się?

-Moja mama ? Zgodziła

--Zaraz ci odpowiem, naradzę się z Thomasem

Ta narada trwała 30 minut az w końcu mama Jo oznajmiła:

-Razem z Thomasem postanowilismy, że ...mozesz z nami jechać..

-Dziekuje

Przyjęcie sie skończyło, wszyscy poszli do domów. Jo pożegnała sie z Tori. Czuła i wiedziała , że bedzie tesknić za nią.

"Niespodzianka Russela"

"Niespodzianka Russela"


Zostały dwa dni do wyjazdu. Jo chodziła coraz bardziej smutniejsza. Wtedy przyszla Victoria:

-Hej Jo

-Hej Tori

-Co ty taka smutna?

-Ah pojutrze mam wyjazd

-Ano tak

-Jeszce raz dziekuje za pomoc w pakowaniu.

-Zawsze słuze pomocą.

-Dzięki

-Jo mam dla ciebie niespodzianke

-Jaką?

-Chodź to zobaczysz

-No dobrze tylko wezme gorącą kąpiel

-Poczekam....

Po 15-minutowym prysznicu, Jo przyszła. Lecz gdy zobaczyła że kieruja sie do domu Russela zapytała:

-Tori moge cie o cos spytac?

-Zalezy o co....

-Czemu idziemy do Russela?

-Zobaczysz

-Ok.

Jo nie wiedziala po co tam ida, a Victoria była bardzo tajemnicza i nie chciala jej nic powiedzieć. Okazało sie , że Russel przygotował dla Jo przyjęcie.

-Co to jest Russel?

-Nie widać ... przyjęcie na twoja część

-Wow, dzięki

Russel usmiechnął się i poszedł zabawiac gości. Jo zauważyła, że był pan Stephen ze sklepu, pani Kelly ze szkoły i jej klasa. Bawiła sie bardzo dobrze. Pod koniec imprezy Russel zaprosił Jo na romantyczny spacer. Szli i szli , wtedy:

-Russel moge cię o coś spytać?

-Jasne

-Myślałam, że mnie rzuciłeś bo sie wyprowadzam

-Co ty nigdy bym cie nie rzucił bo KOCHAM CIĘ!!!

-Ja ciebie też

-Jo mam cos dla ciebie

-Naprawdę ? Co?

-Zamknij oczy

-Ok

Jo zamknęła oczy i Russel dał jej ....pierścionek zaręczynowy

-Russel co to jest??

-Jo.... wyjdziesz za mnie?

-Russel...... TAK!!!

Jo czule pocałowała Russela i poszli powiadomić rodziców Jo
    






"Smutne dni i pakowanie"

"Smutne dni i pakowanie"


Jo przez cału tydzień chodziła smutna do tego mama kazała jej sie pakować. Zaczęła , ale gdy zobaczyła zdjęcie Russela zalała sie łzami. Mama i tata Jo nie wiedzieli co robic. Nie chodziła do szkoły, nic nie pije , ledwie co skubnie bułkę. Rodzice się o nią bardzo martwili.Wtem zadzwonił ktoś do drzwi. To była Victoria:

-Dzien dobry pani Knight

-O dzień dobry Tori

-Co sie dzieje z Jo?

-No cóż...... jest załamana

-A mogę ja odwiedzić?

-Oczywiście, wchodź

-Dziękuję

Victoria poleciała do pokoju Jo ale był zamknięty więc zapukała i powiedziała:

-Cześć Jo

-Cześć Tori

-Wpuścisz mnie?

-Już......poczekaj chwilę

Jo otworzyła drzwi Victoria wchodząc do jej pokoju zauważyła , że jej przyjaciółka płakała. Zapytała:

-Jo cos sie stało?
-Nie


-Przecież widzę

-Russel mnie rzucił!!!!!!!!

-Co?? Jak to???

-Po prostu.....

-Ale nic nie....

-Tori proszę nie rozmawiajmy o tym

-Ok. Jak chcesz.

-Dzięki

Siedziały w ciszy. Victoria porozglądała sie po pokoju, zobaczyła pudła,a w tych pudłach tylko zdjęcie Russela.Więc zapytała:

-Jo?

-Tak.

-Może pomóc ci sie pakować?

-Mogłabyś?

-Jasne przecież jestem twoja przyjaciółką

-Dziękuję :) :) :)

Jo wstala z łóżka i razem z Victorią zabrała sie do pakowania. Zajęło im to 3 godziny.

-Jo ja juz będe lecieć

-Skoro musisz. Dzieki za pomoc w spakowaniu.

-Proszę. To cześć

-Cześć Tori

"Rozmowa z Russelem"

W końcu przyszła ta nieszcześliwa sobota. Jo ledwo wstała , ubrała się i wyszła nie patrząc na mamę która niezle ją wkurzyła. Z Russelem spotkali się w centrum handlowym:

-Hej Jo

-Hej Russel

-Stęskniłem się za tobą

-Ja za tobą też

-Idziemy na łyżwy czy na zakupy?

-Słuchaj Russel muszę ci cos powiedzieć

-A może chcesz isć do Mcdonalda albo KFC?

-Słuchasz mnie?

-Słucham

Russel popatrzył na nią i czule pocałował. Jo chociaż chodzą ze sobą ponad 2 lata nadal czyła ciarki jakby to był ich pierwszy pocałunek, ale Jo musiała mu w końcu powiedzieć. Wzięła głęboki oddech i powiedziała:

-Wyprowadzam się!

Russel popatrzył na nią i zapytał:

-Jak to? Gdzie?

-Do Waszyngtonu z rodziną

-Kiedy?
-Za 2 tygodnie

-Aha

-To idziemy na te łyżwy? spytała Jo

-Co?.... Nie, wiesz nie mam ochoty

-Ale.....

-Sorry, już pójdę

Zostawił ją samą na środku galerii, a ona wuchodząc zalała się łzami.


"Awantura mamy"

"Awantura Mamy"


-Czesć Jo

-Cześc odpowiedziala Jo

-Gdzie byłaś?

-U Victorii....

-Chodż musimy porozmawiać

-Sorry mamo ale sądze , że nie mamy o czym

-Proszę porozmawiaj ze mną !!:(

-No...... dobrze

-Jak się czujesz?

-Żle, bardzo żle a jak moge się czuć?!

-Jo zrozum to dla twojego dobra

-Dla mojego dobra wyprowadzamy się z L.A?

-Tak, dlatego wyprowadzamy sie za 2 tygodnie

-Co?! Ty chyba żartujesz ??!!

-Nie...........

-Nie, nie ja w to nie wierzę

-Tak będzie lepiej.......

-Nienawidze cię mamo!!!!

"Wazna rozmowa z przyjaciółką"

"Ważna rozmowa z przyjaciółką"
Jo wybiegła z domu i idąc do swojej najlepszej przyajciółki Victorii rozmyślała: "Jak rodzice mogli mi to zrobić, mam zostawić to wszystko, całe moję życie". Dochodziła do Victorii, lecz ona ja zobaczyła i wyszła jej naprzeciw"

-Jo co się stało??? zapytała Tori

Jo wybuchła płaczem i opowiedziała całą historię z wyprowadzką .

Tori na to:

-Przykro mi........

-Powiedz jak mam zostawić Russela ....Jak!!!??

-Znajdziesz sobie nowego.

-Ale ja kocham Russela( wybucha placzem)

-Naprawdę nie wiem jak mam cie pocieszyć...:(

-Ah......

-A kiedy wyjeżdżacie??

-Chyba za miesiąc odpowiedziała Jo wciaż pochlipując.

Wtem do pokoju Tori wtargnęła jej siostra Madison. Madison chodzi do trzeciej liceum, jest ładna i mądra. Mady zapytała :

-Co sie stało??

-Wyprowadzam się odpowiedziala Jo

-Naprawdę ? Gdzie?

-Do Waszyngtonu

-Wow,naprawdę? Tam sa najlepsze uniwersytety.

-Mady , nie pogrążaj sie powiedziała Victoria

-Ale co ja robie??

-Ah, nic,nic

Madison miała wychodzić , gdyz przypomniała sobie po co przyszła:

-Zapomniałabym, mama woła na nalesniki

Jo mina sie usmiechneła, lubiła naleśniki robione przez panią Glickman

-Zaraz przyjdziemy odpowiedziały równo

-Dobrze

Przyjaciółki poszły do kuchni gdzie siedziała Madison , Chad i Brandon jej bracia. Wszyscy zajadali naleśniki więc Tori i Jo tez sobie zjadły.

Gdy skonczyły, poszły do domowej biblioteki. Mama Victorii była profesorem więc musiała mieć duużoo książek.Usiadły na brzegu i Tori zapytała:

-Kiedy zamierzasz powiedzieć Russelowi?

-Jutro spotykam sie z nim, idziemy na łyżwy.

-Chcesz żebym poszła z tobą?

-Nie , nie musisz:(
-Aha , to jak wolisz

-Będe juz leciała pewnie mama się o mnie martwi.

-Dobra trzymaj się

-Do zobaczenia Tori



Do zobaczenia Jo


Jo szybko pobiegła do domu, bo było zimno. Jak przybiegła próbowała wejsć tak, żeby mama jej nie zauwazyła. Ale ją zobaczyła...........





Przygody Jo

"Podjęcie decyzji"

-Mamo....jestem!! zawołała Jo

-Dobrze, czy moglabys przyjsc do kuchni?

-Ok, tylko wezmę prysznic

-Czekam...

Co mama chce mi powiedzieć ? myslała Jo idąc do łazienki. Wykąpała się i przyszła do mamy :

-Jo podjąłam z tatą bardzo ważną decyzję

-O Boże... chyba sie nie rozwodzicie??!!

- Ha, Ha, Ha nie.....

-To co??!!!

-Przeprowadzamy się!

-Uff ulżyło mi....zaraz, zaraz wyprowadzamy? Gdzie?

-Do Waszyngtonu! :)

-Co?!

-Nie podoba cie sie ten pomysł?

-Nie, nie podoba ..

-Czemu?

-Bo nie zostawię Victorii i Russela....

-Przecież bedą Mejle..

-Co z tego?? Nigdzie nie jadę!!!

-Ale....próbowała wytlumaczyć mama

-Mamo, ty mnie nie rozumiesz!!

-Jo, poczekaj!!>....

Jo wybiegła z kuchni płacząc.