W końcu przyszła ta nieszcześliwa sobota. Jo ledwo wstała , ubrała się i wyszła nie patrząc na mamę która niezle ją wkurzyła. Z Russelem spotkali się w centrum handlowym:
-Hej Jo
-Hej Russel
-Stęskniłem się za tobą
-Ja za tobą też
-Idziemy na łyżwy czy na zakupy?
-Słuchaj Russel muszę ci cos powiedzieć
-A może chcesz isć do Mcdonalda albo KFC?
-Słuchasz mnie?
-Słucham
Russel popatrzył na nią i czule pocałował. Jo chociaż chodzą ze sobą ponad 2 lata nadal czyła ciarki jakby to był ich pierwszy pocałunek, ale Jo musiała mu w końcu powiedzieć. Wzięła głęboki oddech i powiedziała:
-Wyprowadzam się!
Russel popatrzył na nią i zapytał:
-Jak to? Gdzie?
-Do Waszyngtonu z rodziną
-Kiedy?
-Za 2 tygodnie
-Aha
-To idziemy na te łyżwy? spytała Jo
-Co?.... Nie, wiesz nie mam ochoty
-Ale.....
-Sorry, już pójdę
Zostawił ją samą na środku galerii, a ona wuchodząc zalała się łzami.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz